Podążając szlakami górskimi Karpat, natkniemy się niejeden raz na drewniany szałas – bacówkę, z której komina unosi się dym, a nieopodal wypasają się stada wełnistych owiec. To nie lada atrakcja dla mieszczuchów. Kogo nie poruszy widok owieczek wypasanych na halach, dźwięk dzwonków pasterskich, beczenie baranów, poszczekiwanie owczarków pilnujących stada? Taki widok to scena zakorzeniona głęboko w tradycjach górali karpackich, wśród pejzaży Tatr, Beskidów, Pienin i Gorców.

„Szlak oscypkowy”, obejmujący 50 obiektów, wiedzie od bacówki do bacówki, pozwalając poznać dziedzictwo kulturowe Podtatrza. Baca opowie w góralskiej gwarze, ze swoistym poczuciem humoru o tym, jak „pucy się” oscypki, jak robi się bundz, bryndzę i żentycę. Wypas owiec to część niezwykle barwnej kultury Wołochów, którzy przed wiekami przywędrowali tu z południa Karpat. Obrzędy związane z wyjściem redyku na hale w kwietniu i jego powrotem w październiku, uroczystości, którym towarzyszy dźwięk pasterskich trombit, barwne stroje góralskie, pieśni i opowieści – wszystko to składa się na niepowtarzalny klimat związany z pasterstwem.

„Bacowanie” to nie tylko zajęcie, to cały zespół zasad i zwyczajów, to filozofa i styl życia. Baca to „główny pasterz” odpowiedzialny za swoje stado i za owce powierzone mu przez gospodarzy na czas wypasu, to autorytet i nauczyciel dla juhasów pomagających w pracach na bacówce.

Oscypek – wizytówka Podhala – jest zarejestrowany w Unii Europejskiej jako produkt regionalny, obok bryndzy podhalańskiej, jagnięciny podhalańskiej i redykołki – małego serka w kształcie serduszka lub zwierzątka, które bacowie i juhasi wyrabiali z resztek oscypka i przynosili z redyku jako prezenty dla bliskich.


Dowiedz się więcej na stronie: www.tatry.pl