Bezpośrednie położenie nad morzem i dostęp do czystych zbiorników wodnych mają wpływ na ofertę kulinarną terenów polskiego wybrzeża i pojezierzy. Ryby morskie i słodkowodne to nie tylko ogromne bogactwo witamin i mikroelementów, ale też surowiec do wspaniałych dań przyrządzanych na różny sposób. W miejscowościach nadmorskich sprzedaje się ryby prosto z rybackich kutrów, co jest nie lada atrakcją dla przyjezdnych. Tu królem Bałtyku jest dorsz, najpopularniejsza ryba obok śledzia i flądry. Poświęcone jest mu największe święto kulinarne Pomorza czyli Festiwal Pomuchla, jak po kaszubsku nazywana jest ta ryba. Celebrowane od ponad 20 lat w grudniu dla uczczenia ludzi związanych z pracą na morzu i ich patrona, św. Mikołaja, nawiązuje do lokalnego kultu dorsza sięgającego okresu średniowiecza.

Kulinarną wizytówką Szczecina jest paprykarz szczeciński, wykreowany w latach 60. XX wieku, w czasach potęgi rybołówstwa dalekomorskiego na bazie przepisów z zachodniej Afryki. W jadłospisach lokali gastronomicznych tego regionu, od pospolitych smażalni do wykwintnych restauracji dominują ryby, najczęściej wędzone w tradycyjnych wędzarniach, suszone i smażone, ale też przyrządzane w fantazyjny sposób.

Kurorty nadmorskie i rybackie wioski położone nad Bałtykiem, wśród piaszczystych plaż i wydm, pośród lasów i malowniczych klifów, kuszą nie tylko rybacką kuchnią, ale i możliwościami aktywnego wypoczynku i regeneracji zdrowia w unikalnym klimacie. Spośród miast wybrzeża Bałtyku odmienne nieco tradycje kulinarne posiada Gdańsk. W latach rozkwitu, w XV-XVI wieku, Gdańsk był bogatym hanzeatyckim portem, więc regionalne potrawy uzupełniano tu egzotycznymi składnikami sprowadzanymi z odległych zakątków świata. O rozpieszczonych podniebieniach gdańskich mieszczan świadczyć może lokalna wódka Goldwasser, z pływającymi w niej płatkami złota.

Pojezierze Lubuskie nazywane jest krainą pięciuset jezior, chociaż faktycznie jest ich ponad sześćset i zajmują powierzchnię ponad 13 tysięcy hektarów. Na tych terenach królują dania rybne: zupy i przetwory z ryb charakterystyczne dla lokalnej kuchni, takie jak mieszanka rybna w zalewie octowej czy węgorz parowany po rybacku.

Mazury – „Kraina Tysiąca Jezior” to dla smakoszy kolejne możliwości poznania korzyści płynących z ryb. Królem tutejszych jezior jest umieszczona w herbie Mikołajek sielawa, a spotykamy ją nie tylko w formie rzeźb i malowideł, ale i na talerzach. Miasto nazywane przed wojną Nikolaiken słynęło z małej rybki stynki, która po wielu latach wraca na tutejsze stoły. By spróbować dań z ryb, żyjących w mazurskich jeziorach, najlepiej wybrać smażalnię przy gospodarstwie rybackim lub restaurację blisko jeziora. Mazurzy najczęściej jedli ryby smażone prosto z patelni, były to oprócz sielaw węgorze, szczupaki lub sieje. Tradycyjną potrawą Mazur jest też zupa rybna ucha, rzadko podawana w restauracjach, ale dostępna w gospodarstwach agroturystycznych, zwłaszcza rybackich i podczas lokalnych świąt kulinarnych.