Pod koniec II wojny światowej Niemcy, w obawie przed nachodzącą Armią Radziecką, przewieźli tu dzieła sztuki, dokumenty i zbiory muzealne. Do dziś nie udało się odnaleźć prawie połowy z nich.

Szlak skarbów zaczyna się oczywiście na Dolnym Śląsku, gdzie w każdej wiosce do dziś opowiada się legendy o tym, jak w nocy przejechał przez nią konwój ciężarówek wiozący tajemnicze skrzynie. Podobno właśnie w te rejony mogła zostać przewieziona Bursztynowa Komnata. Mówi się, że jej część została zdeponowana na zamku w Bolkowie, z innych opowieści wynika, że być może znalazła się w Górach Sowich i czeka gdzieś w przepastnych sztolniach wyrąbanych tu w czasie wojny.

Tajemnicze podziemia Lubiąża - jednego z największych klasztorów w Europie – również kryją mroczne zagadki. Poszukiwacze podejrzewają, że znajdują się w nich wejścia do fabryki militarnej, gdzie produkowano części do rakiet V1 i V2 i gdzie – podobno – ukryto też depozyty ludności cywilnej; złoto, obrazy, biżuteria. Do dziś nie odnaleziono także legendarnego Skarbu Wrocławia, sześciu ton złota, ukrytych gdzieś w Karkonoszach.

Co roku eksploratorzy trafiają Polsce na zatopione militaria. W ciągu ostatnich kilku lat udało się wyciągnąć z wody niemiecki samolot z czasów II wojny światowej i kilka pojazdów opancerzonych. Dreszcz emocji budzą opowieści o skrytkach przy zamkach i pałacach; skarby Inków w Niedzicy, Święty Graal w pobliżu Karpnik, a może kolejny fragment Bursztynowej Komnaty, tym razem w Pasłęku?

Wielką tajemnicą pozostają nie odkryte do końca korytarze twierdz w Kłodzku, Srebrnej Górze i w Przemyślu. W fortyfikacjach ogromnego Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego eksploratorzy co chwila trafiają na jakąś sensację.

Poszukiwanie skarbów nie jedno może mieć jednak imię. W kopalni złota w Złotym Stoku ma czekać w niedostępnych korytarzach ciężarówka ze spirytusem, którą kilkadziesiąt lat temu zostawiono na lepsze czasy...