Z deską na wiatr...

Pierwsze kroki na desce najwygodniej stawiać na płyciznach; nauka jest mniej bolesna, gdy ląduje się w wodzie do pasa. Najlepsze warunki panują na płytkich, północno-wschodnich obszarach jeziora Śniardwy oraz na Zatoce Puckiej, w okolicach Chałup, Kuźnic i Juraty. Początkujący windsurferzy lubią też nadbałtyckie jeziora: Sarbsko w Łebie i Miedwie niedaleko Szczecina. Są tu rozległe płycizny, ciągną się nawet 200 metrów w głąb jeziora.

Należy wybierać licencjonowane szkoły, zatrudniające doświadczonych instruktorów. Można w nich wypożyczyć sprzęt do nauki. Licencje są przyznawane przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Sportów Wodnych oraz Polskie Stowarzyszenie Żeglarstwa Deskowego.

Doświadczonym windsurferom do szczęścia potrzeba jedynie wiatru i przestrzeni, na której może on się rozpędzić. Fanatycy twierdzą, że wystarczy jezioro lub zalew o długości zaledwie półtora kilometra. Zalew Zegrzyński (miejsce treningów polskiego medalisty Wojtka Brzozowskiego), prawie wszystkie sztuczne zbiorniki południowej Polski, jeziora pojezierza warmińsko-mazurskiego, drawskiego czy kaszubskiego w sezonie roją się od żagli.

Doskonale zorganizowani są także windsurferzy na Pojezierzu Lubuskim, gdzie długie, rynnowe jeziora pozwalają na rozwinięcie niezwykłych prędkości. Gdy pogoda pozwala, na jeziorze Niesłysz odbywa się Sylwester na deskach. Zimą zamarznięte jeziora są wykorzystywane przez bojerowców i ice-boardowców.

Kitesurfing, deska z latawcem

Kitesurfing wymaga większej przestrzeni, dlatego w Polsce jest uprawiany tylko w kilku miejscach - na Zalewie Zegrzyńskim, Zalewie Wiślanym, Zatoce Puckiej, gdzie wydzielono osobną strefę Kite Zone, żeby kitesurferzy nie wchodzili w paradę windsurferom.