Warszawa 17.8 ºC
Kontakt
logo bloga polska po godzinach

Krutynia, Czarna Hańcza, Bug – te rzeki to niekwestionowane kajakowe „bestsellery”. Rocznie po najsłynniejszych wodach wiosłują tysiące Polaków i gości zza granicy. Jednak nie trzeba jechać na krańce Polski by zasmakować kajakowej przygody. W centralnej części kraju również znajdziecie piękne spławne rzeki właściwie w każdym regionie. My postanowiliśmy przetestować rzekę Nidę w województwie świętokrzyskim.

Jak spływało nam się Nidą?

Jako, że lubimy trochę się zmęczyć, postawiliśmy na 20-kilometrową trasę z Tokarni do Nowych Kotlic. Pierwszy etap trasy był raczej szeroki i cokolwiek rozgrzewkowy – może niezbyt widokowy, ale za to pozwolił nam oswoić się z wodą i przyzwyczaić do jednego (wspólnego :)) tempa wiosłowania. Odświeżyliśmy sobie też niezbędne manewry, które później okazały się bardzo przydatne. Dopiero na dalszym odcinku trasy rzeka zaczęła się zwężać i dziczeć. Naszym kajakowym wysiłkom towarzyszyły powalone konary, przepłycenia oraz chmary ważek i ptaków – słowem pełen dzikości relaks w regionie, który z taką naturą nam się nie kojarzył…

Właściwie tylko na początku Nida była na tyle głęboka, że jakiś niezapowiedziany fikołek mógł się skończyć porządną kąpielą. Na dalszych odcinkach rzeka stała się naprawdę płytka, dzięki czemu, nie będąc przesadnie wprawnymi, czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Do tego stopnia, że jedyna na trasie ,,nioska” okazała się miłym urozmaiceniem z małym ,,dreszczykiem” i nawet nie wysiedliśmy do niej z kajaków. Dla tych z Was, którzy niekoniecznie szukają na kajakach emocji, zapewniamy, że to trudniejsze miejsce było doskonale oznaczone tak, żeby w porę można było przygotować się do wyjścia z kajaka i spokojnych przenosin.

Autorzy: Kasia i Tomek, blog: „polskapogodzinach.pl”

Czytaj więcej na blogu: „Polska po godzinach”