Lato z Certyfikatami POT – 10 miejsc, które warto odkryć w wakacje
Lato z Certyfikatami POT – 10 miejsc, które warto odkryć w wakacje
Wakacje to najlepszy moment, żeby ruszyć po Polsce bez sztywnego planu, ale z dobrymi adresami pod ręką. Dobrym kompasem przy planowaniu wyjazdu są miejsc a i atrakcje wyróżnione Certyfikatami Polskiej Organizacji Turystyczne. To adresy sprawdzone, dobrze przygotowane i warte tego, by zaznaczyć je na wakacyjnej mapie Polski. W tym zestawieniu wybraliśmy dziesięć miejsc idealnych na letni wyjazd. To gotowe pomysły na rodzinny weekend, wakacyjny przystanek albo dłuższą trasę po kraju.
1. Twierdza Srebrna Góra (Złoty Certyfikat 2025)
Na granicy Kotliny Kłodzkiej i Gór Sowich wznosi się jedna z największych twierdz górskich w Europie. Srebrna Góra to potężny kompleks fortyfikacji wybudowany w latach 1765-1777 na polecenie Fryderyka II Wielkiego, po wojnach śląskich, gdy większość Śląska znalazła się pod panowaniem Prus. Strategiczne położenie na sudeckich wzniesieniach, z których część sięga ponad 700 m n.p.m., nie było przypadkowe. Twierdza miała strzec ważnego przejścia przez Sudety i zabezpieczać pruską granicę przed ewentualnym atakiem wojsk austriackich. Nigdy nie została zdobyta, choć w 1807 roku przeszła prawdziwą próbę podczas oblężenia wojsk napoleońskich. Do dziś robi wrażenie rozmachem, skalą i położeniem.
Kompleks obejmuje sześć fortów, kilka bastionów oraz system murów, kazamat i umocnień. Najważniejszym punktem zwiedzania jest Fort Donjon, czyli centralna część warowni. To właśnie tutaj najlepiej widać, jak ogromnym przedsięwzięciem była budowa twierdzy w górskim terenie. Grube mury, dziedzińce, kazamaty, magazyny i stanowiska artyleryjskie pokazują, że Srebrna Góra była nie tylko budowlą obronną, ale samowystarczalnym wojskowym organizmem. W razie zagrożenia garnizon miał mieć tu zapasy żywności, amunicji i wody, a żołnierze mogli prowadzić obronę przez długi czas bez wsparcia z zewnątrz.
Zwiedzanie twierdzy nie przypomina klasycznej lekcji historii. Turystów po obiekcie oprowadzają przewodnicy w historycznych mundurach, którzy opowiadają o codziennym życiu żołnierzy, pruskiej dyscyplinie, obronie górskiej fortecy i roli artylerii. Na trasie można zajrzeć do kazamat, przejść przez chłodne, kamienne wnętrza i zobaczyć miejsca, w których przechowywano zapasy oraz amunicję. Latem szczególnie docenia się ten kontrast: na zewnątrz słońce i widoki na Sudety, w środku przyjemny chłód murów, który przypomina, że warunki życia w twierdzy nie miały nic wspólnego z wygodą.
Dużą atrakcją dla rodzin są pokazy musztry, prezentacje dawnej broni i wystrzały z armaty lub broni czarnoprochowej. To moment, w którym historia naprawdę daje się usłyszeć. Dzieci zwykle szybko łapią klimat miejsca: są mundury, komendy, echo w korytarzach, zakamarki i opowieści o tym, jak wyglądała służba w XVIII-wiecznym garnizonie. W sezonie organizowane są także wydarzenia historyczne, zajęcia edukacyjne i warsztaty dla najmłodszych, podczas których można lepiej poznać życie w dawnej twierdzy. Warto przed przyjazdem sprawdzić aktualny program, bo część atrakcji odbywa się w wybranych terminach.
Fort Donjon jest również jednym z najlepszych punktów widokowych w okolicy. Z murów rozciąga się panorama Gór Sowich, Bardzkich i dalszych pasm Sudetów. Po zwiedzaniu warto zostać tu dłużej i przejść się po terenie dawnych umocnień. Dobrym pomysłem jest spacer w stronę Fortu Ostróg albo krótka trasa przez Przełęcz Srebrną. To propozycja dla tych, którzy chcą połączyć historię z aktywnym wypoczynkiem, bez planowania wymagającej górskiej wyprawy.
Latem na wizytę najlepiej przeznaczyć co najmniej trzy godziny, a jeśli w planie jest spacer po okolicy, zdjęcia na punktach widokowych i spokojny odpoczynek, warto zarezerwować pół dnia. Do twierdzy należy wybrać się w wygodnych butach, bo teren jest nierówny i miejscami prowadzi pod górę. Przyda się woda, nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne, ale również lekka bluza. W kazamatach i podziemnych przejściach temperatura nawet w upalne dni potrafi być znacznie niższa niż na zewnątrz.
Srebrna Góra leży około 12 kilometrów od Ząbkowic Śląskich i dobrze sprawdza się jako cel jednodniowej wycieczki z Wrocławia, Kłodzka, Dzierżoniowa czy okolic Gór Sowich. Dojazd prowadzi m.in. od strony Ząbkowic Śląskich lub Nowej Rudy, a ostatni odcinek do twierdzy najlepiej zaplanować z uwzględnieniem parkingu i krótkiego podejścia pieszo. Na miejscu dostępny jest punkt gastronomiczny i sklep z pamiątkami. Twierdzę można też wpisać w dłuższą trasę po Dolnym Śląsku, łącząc ją z przejazdem przez Góry Sowie, zwiedzaniem Ząbkowic Śląskich, wypadem do Kłodzka albo aktywnym dniem na lokalnych trasach pieszych i rowerowych.

2. Bałtowski Kompleks Turystyczny (Złoty Certyfikat 2024)
W północnej części województwa świętokrzyskiego, w miejscowości Bałtów, powstało jedno z najbardziej rozbudowanych centrów rozrywki rodzinnej w kraju. JuraPark Bałtów – bo od niego wszystko się zaczęło – wyrósł na miejscu autentycznych odkryć paleontologicznych: w 2001 roku w pobliskim kamieniołomie znaleziono tropy dinozaurów sprzed 165 milionów lat. Dziś kompleks obejmuje kilkanaście atrakcji rozłożonych na obszarze kilku kilometrów kwadratowych.
Centralnym punktem pozostaje park dinozaurów z blisko setką naturalnej wielkości modeli prehistorycznych gadów. Trasa wiedzie przez las, gdzie za każdym zakrętem czai się kolejny przedstawiciel ery mezozoicznej – od niewielkich welocirapatorów po gigantyczne brachiozaury. Część modeli jest animowana i wydają dźwięki, co szczególnie podoba się młodszym zwiedzającym. Przy wybranych ekspozycjach zamontowano tablice z informacjami paleontologicznymi, dzięki czemu wizyta ma też wymiar edukacyjny.
Ale Bałtów to nie tylko dinozaury. W kompleksie działa zwierzyniec z żubrami, jeleniami i danielami, park linowy z trasami o różnym stopniu trudności, letni tor saneczkowy oraz spływ tratwami po rzece Kamiennej. Latem szczególnie popularne są rejsy – zasady udziału i czas spływu zależą od aktualnej oferty, a sama trasa prowadzi przez malowniczy odcinek doliny rzecznej. Woda jest spokojna, więc atrakcja sprawdza się dla rodzin z dziećmi.
Na terenie kompleksu funkcjonuje kilka punktów gastronomicznych i stref piknikowych. Dla gości planujących dłuższy pobyt dostępne są domki letniskowe i pole namiotowe. Dojazd z Kielc zajmuje około 40 minut (trasa przez Łagów), z Radomia nieco ponad godzinę. W sezonie letnim kompleks bywa oblegany, więc warto przyjechać wcześnie rano lub w dni powszednie.

3. Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe (Złoty Certyfikat 2023)
Najpierw słychać metaliczny stuk kół o szyny, potem śmiech pasażerów i miarowe pedałowanie. Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe zamieniły fragment dawnej linii kolejowej nr 108 w jedną z najbardziej nietypowych atrakcji regionu. Głowna baza znajduje się w Uhercach Mineralnych, a historia drezyn zaczyna się tam, gdzie skończyły się regularne kursy pociągów pasażerskich. Połączenia wygaszono w latach 90., tory przez lata zarastały trawą, aż w 2015 roku wróciły na turystyczną mapę Bieszczad jako trasa dla drezyn rowerowych. Pomysł jest prosty, ale daje mnóstwo frajdy: grupy do czterech osób wsiadają na specjalnie skonstruowane pojazdy szynowe napędzane siłą mięśni, dokładnie jak rowery. Udostępniona sieć tras liczy około 47 kilometrów, a pojedyncze przejazdy mają różną długość zależnie od wybranego wariantu. Trasy prowadzą przez bieszczadzki krajobraz okolic Leska i Uherzec Mineralnych – łagodne wzniesienia, łąki, fragmenty lasów i typowe dla regionu drewniane zabudowania. Czas przejazdu zależy od trasy, kondycji załogi i liczby przystanków na podziwianie widoków.
W sezonie letnim drezyny kursują codziennie, z możliwością rezerwacji konkretnych godzin przez internet. Na starcie w Uhercach Mineralnych działa wypożyczalnia, punkt informacyjny i kawiarnia. Personel przeprowadza krótki instruktaż – obsługa drezyny jest intuicyjna i nie wymaga specjalnego przeszkolenia. Po zakończeniu wybranego przejazdu można odpocząć na stacji lub od razu wrócić tą samą trasą zgodnie z organizacją przejazdu.
Dla turystów zainteresowanych regionem przejazd drezynami można połączyć z wizytą w Lesku, Ustrzykach Dolnych, nad Soliną albo w Sanoku, zwiedzaniem cerkwi na Szlaku Architektury Drewnianej lub wycieczką po okolicy. Atrakcja sprawdza się dla rodzin – dzieci mogą zajmować miejsca pasażerskie, a udział młodszych turystów warto sprawdzić w aktualnym regulaminie operatora.

4. Jura Park Krasiejów (Złoty Certyfikat 2014)
W niewielkim Krasiejowie koło Opola znajduje się jedno z najbogatszych stanowisk paleontologicznych w Europie. W tutejszych iłach triasowych odkryto szczątki późnotriasowych zwierząt sprzed ponad 225 milionów lat – w tym Silesaurus opolensis, uznawany za bliskiego krewnego dinozaurów. Na bazie tych znalezisk powstał park edukacyjno-rozrywkowy, który od kilkunastu lat przyciąga rodziny z całego kraju.
JuraPark Krasiejów to kompleks podzielony na kilka stref tematycznych. Główna ekspozycja obejmuje ponad 200 pełnowymiarowych modeli dinozaurów i innych prehistorycznych stworzeń, rozstawionych wzdłuż ścieżek w naturalnym otoczeniu leśnym. Część modeli jest animowana – poruszają się, wydają dźwięki, niektóre reagują na zbliżanie się zwiedzających. Trasa ma około dwóch kilometrów i prowadzi chronologicznie przez kolejne ery geologiczne, od proterozoiku po kenozoik.
Obok ekspozycji plenerowej działa Prehistoryczne Oceanarium – multimedialna ekspozycja poświęcona morskim gadom i podwodnemu życiu sprzed milionów lat. W sąsiednim pawilonie urządzono Muzeum Ewolucji z interaktywnymi wystawami poświęconymi rozwojowi życia na Ziemi. Dla dzieci przygotowano strefę wykopalisk archeologicznych, gdzie można wcielić się w paleontologa i samodzielnie odkopywać repliki szkieletów.
Latem park wydłuża godziny otwarcia, a na terenie kompleksu organizowane są dodatkowe atrakcje: warsztaty przyrodnicze, kino 5D z filmami o tematyce prehistorycznej. Na miejscu działa restauracja, food trucki i rozbudowany plac zabaw. Parking jest bezpłatny i mieści kilkaset samochodów. Dojazd z Opola zajmuje około 25-30 minut, zależnie od trasy i ruchu, z Wrocławia około godziny.

5. Szlak Architektury Drewnianej (Złoty Certyfikat 2013)
To nie pojedyncza atrakcja, a rozbudowana sieć tras wiodących przez Małopolskę. Szlak obejmuje ponad 250 obiektów – kościołów, cerkwi, synagog, dzwonnic, dworków i chat chłopskich – które przetrwały wieki w zaskakująco dobrym stanie. Osiem z nich wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Latem drewniane świątynie prezentują się wyjątkowo: otoczone zielenią, często z otwartymi drzwiami, zapraszają do środka. Wśród najczęściej odwiedzanych obiektów są kościół w Dębnie Podhalańskim z zachowanymi, wyjątkowo cennymi malowidłami ściennymi datowanymi na przełom XV i XVI wieku, kościoły w Binarowej, Sękowej i Lipnicy Murowanej oraz cerkwie m.in. w Powroźniku, Kwiatoniu, Owczarach i Brunarach Wyżnych.
Szlak podzielono na kilkanaście pętli tematycznych, które można pokonać samochodem, rowerem lub pieszo. Każda pętla liczy od kilkunastu do kilkudziesięciu kilometrów i obejmuje od trzech do dziesięciu obiektów. Przy głównych zabytkach ustawiono tablice informacyjne z kodami QR prowadzącymi do rozbudowanych opisów. W sezonie turystycznym wiele świątyń udostępnia wnętrza – warto sprawdzić godziny otwarcia lub umówić się z miejscowym kustoszem.
Dla turystów planujących dłuższą wyprawę Szlak Architektury Drewnianej to okazja do poznania regionów leżących z dala od głównych tras. Okolice Podhala, Beskidu Niskiego i Sądecczyzny oferują nie tylko zabytki, ale też spokojne krajobrazy, lokalną kuchnię i coraz lepszą bazę agroturystyczną.

6. Centrum Turystyki Aktywnej i Sportu Bieszczad.Ski Wańkowa
Bieszczady latem nie muszą oznaczać wyłącznie połonin, plecaka i długich godzin na szlaku. W Wańkowej, niedaleko Ustrzyk Dolnych, działa Bieszczad.Ski – ośrodek, który zimą przyciąga narciarzy, a w ciepłych miesiącach zamienia się w centrum aktywnego wypoczynku. To dobry adres dla tych, którzy chcą dodać do bieszczadzkiego wyjazdu trochę ruchu, wysokości i adrenaliny, ale bez planowania całodniowej górskiej wyprawy.
Największą letnią atrakcją Wańkowej jest tyrolka: najdłuższy w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej dwulinowy zjazd tyrolski. Trasa ma 1350 metrów długości i prowadzi nawet do 48 metrów nad ziemią, dzięki czemu Bieszczady ogląda się tu z zupełnie innej perspektywy niż z tarasu widokowego czy leśnej ścieżki. Można zjechać w pozycji siedzącej albo leżącej. Pierwsza wersja jest bardziej widokowa, druga daje mocniejsze wrażenia i szybciej podnosi puls.
Na tym jednak letnia oferta ośrodka się nie kończy. Na miejscu dostępne są także widokowe przejazdy koleją, tubing, hulajnogi górskie i park linowy. Dzięki temu plan dnia można ułożyć pod różne temperamenty: jedni wybiorą spokojniejszą przejażdżkę z widokiem na zielone stoki, inni ruszą na zjazd, przeszkody albo aktywności wymagające więcej odwagi. To szczególnie wygodne dla rodzin i grup znajomych, w których każdy ma trochę inny pomysł na wypoczynek.
Wańkowa dobrze sprawdza się jako uzupełnienie pobytu w tej części Bieszczadów. Można przyjechać tu po dniu na szlaku, potraktować ośrodek jako osobny, bardziej dynamiczny punkt programu albo zaplanować rodzinne popołudnie z atrakcjami na świeżym powietrzu. Przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne godziny działania poszczególnych atrakcji, bo letnia oferta jest sezonowa i może zależeć od pogody oraz dnia tygodnia.
Na terenie kompleksu działa restauracja z kuchnią regionalną, a noclegu można szukać w pensjonatach w okolicy lub w rozwijającej się bazie agroturystycznej. Dojazd z Ustrzyk Dolnych zajmuje niecałe pół godziny, z Sanoka około 45 minut. Wańkowa leży przy drodze wojewódzkiej 896, jednej z ważniejszych tras komunikacyjnych w tej części Bieszczadów. To miejsce dla turystów, którzy lubią góry, ale czasem chcą zamienić spokojny marsz na zjazd z widokiem i trochę wakacyjnej energii.

7. Skansen w Sierpcu – przygoda z folklorem Mazowsza
Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu to jeden z największych skansenów w Polsce – i zdecydowanie jeden z najbardziej żywych. Na obszarze 60 hektarów zgromadzono ponad 80 oryginalnych obiektów architektury ludowej: chałupy, stodoły, wiatraki, karczmę, kościół, szkołę i dwór szlachecki. Ale tym, co wyróżnia Sierpc, jest program animacji – w sezonie letnim skansen tętni życiem niemal tak, jak prawdziwa wieś sprzed stu lat.
Podczas wydarzeń i pokazów sezonowych w chatach gospodynie w tradycyjnych strojach pieką chleb, ubijają masło i tkają na krosnach. W kuźni pracuje kowal, w stolarni – cieśla. Dzieci mogą spróbować siłowania się z ręczną maselnicą, nakarmić kozy i kury w zagrodzie lub przejechać się bryczką po terenie. W weekendy odbywają się pokazy rękodzieła, warsztaty garncarskie i zajęcia z plecionkarstwa. Program zmienia się co kilka tygodni, więc nawet powracający goście znajdą coś nowego.
Latem skansen działa według sezonowego harmonogramu, a aktualne godziny otwarcia warto sprawdzić przed przyjazdem. Na terenie działa gospoda serwująca dania kuchni mazowieckiej: kaszankę, bigos, pierogi z różnymi farszami. Dla rodzin z dziećmi przygotowano interaktywną ścieżkę edukacyjną z zagadkami i zadaniami do wykonania przy kolejnych obiektach. Całość można obejść w 2-3 godziny, choć wielu odwiedzających zostaje znacznie dłużej.
Sierpc leży 90 kilometrów od Warszawy (trasa przez Płońsk) i 60 kilometrów od Płocka. Przy skansenie znajduje się duży, bezpłatny parking. W mieście jest kilka hoteli i pensjonatów, a pobyt w regionie można połączyć z wizytą nad jeziorem Skrwilno lub wycieczką do Płocka z jego romańską katedrą i secesyjnymi kamienicami.

8. Swołowo – Stolica Krainy w Kratę
W województwie pomorskim, na Pomorzu Środkowym, w bezpośrednim sąsiedztwie Słupska, leży wieś, która mogłaby służyć jako żywa ilustracja do podręcznika architektury ludowej. Swołowo wygląda inaczej niż typowa wieś mijana w drodze nad morze. Zachowało dawny układ pomorskiej osady rolniczej, z zagrodami skupionymi wokół wspólnego placu i domami, które od razu przyciągają wzrok. Ich konstrukcja opiera się na drewnianym szkielecie: ciemne belki dzielą jasne ściany na prostokąty i tworzą charakterystyczną kratę. Stąd nazwa „Kraina w Kratę”, odnosząca się do szerszego obszaru Pomorza Środkowego, umownie rozciągającego się od Łeby po Darłowo. W Swołowie działa Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie, gdzie można poznać historię techniki szachulcowej i zobaczyć, jak powstawały poszczególne elementy konstrukcyjne. Ekspozycja obejmuje narzędzia ciesielskie, modele budynków w różnych skalach i dokumentację fotograficzną regionu z początku XX wieku. W sezonie letnim organizowane są warsztaty – od malowania wzorów na tradycyjnych naczyniach po zajęcia z lokalnych rzemiosł.
Spacer po wsi zajmuje około godziny, ale warto zarezerwować więcej czasu na podziwianie detali. Niemal każdy dom ma inny układ kratownicy, inne kolory, inne zdobienia szczytów. Część budynków pełni funkcję mieszkalną, część przekształcono w lokalne muzea, pracownie artystyczne lub kawiarnie. Atmosfera jest kameralna – to wciąż żywa wieś, nie wyłącznie atrakcja turystyczna.
Latem Swołowo i okoliczne wsie organizują wydarzenia folklorystyczne: festyny, targi produktów regionalnych, pokazy tkactwa. Region ma też dobre warunki do turystyki rowerowej – płaski teren i gęsta sieć lokalnych dróg pozwalają planować pętle o różnej długości. Do Słupska jest 8 kilometrów, do plaż Ustki – niecałe 30. Połączenie zwiedzania Krainy w Kratę z wypoczynkiem nad morzem to jeden z lepszych przepisów na udane wakacje na Pomorzu.

9. Hortulus Dobrzyca
W województwie zachodniopomorskim, w Dobrzycy koło Koszalina, czeka miejsce, w którym lato pachnie różami, lawendą, miętą i rozgrzaną zielenią. Hortulus Dobrzyca to jeden z najciekawszych ogrodów pokazowych w Polsce: kompleks składający się z dwóch ogrodów o odmiennym charakterze. Pierwszy z nich, Ogrody Tematyczne Hortulus, obejmuje 28 ogrodów o różnej tematyce i stylistyce, idealnych dla miłośników roślin i spacerów wśród natury. Drugi, Hortulus Spectabilis, ma bardziej przestrzenny i widowiskowy charakter. Można tu przejść od klasycznego różarium do ogrodu japońskiego, zajrzeć do ogrodu zmysłów, zgubić się w labiryncie z żywopłotu i zobaczyć kompozycje, które pokazują, jak różnie można opowiadać o naturze za pomocą kolorów, zapachów i kształtów.
Każdy ogród ma własny nastrój. W Ogrodzie Zmysłów rośliny są na wyciągnięcie ręki: można dotknąć liści, rozetrzeć w palcach zioła, poczuć zapach lawendy, mięty i innych aromatycznych gatunków. Ścieżki prowadzą między rabatami, które pracują nie tylko na oczy, ale też na nos i dotyk. Ogród Japoński zwalnia tempo: jest mostek, woda, starannie prowadzone rośliny i przestrzeń, w której łatwo odetchnąć po bardziej kolorowych częściach kompleksu. W Ogrodzie Biblijnym rosną gatunki znane z kart Starego i Nowego Testamentu, a Ogród Miłości, obsadzony różami o wymownych nazwach, przyciąga pary, fotografów i wszystkich, którzy lubią romantyczne kadry bez sztucznej dekoracji.
Latem Hortulus pokazuje najwięcej. Rabaty są pełne koloru, powietrze pachnie kwiatami i ziołami, a między roślinami słychać bzyczenie pszczół. Dla osób lubiących fotografię to prawdziwa uczta: zbliżenia płatków, alejki, pergole, stawy i ogrodowe wnętrza zmieniają się wraz ze światłem.
Na terenie działa kawiarnia z widokiem na stawy, sklep ogrodniczy i szkółka, w której można kupić sadzonki roślin wypatrzonych podczas zwiedzania. To miły finał wizyty: najpierw spacer po ogrodach, potem kawa, chwila nad wodą i roślinna pamiątka do własnego ogrodu albo na balkon. Dla dzieci przygotowano plac zabaw i przyrodnicze zadania, które pomagają im odkrywać ogród bardziej aktywnie.
Hortulus Dobrzyca leży w pobliżu Koszalina i Kołobrzegu, z dogodnym dojazdem m.in. od strony drogi ekspresowej S6 oraz drogi krajowej nr 11. Wizytę można połączyć z wypoczynkiem nad morzem, wycieczką do Kołobrzegu, Koszalina, Mielna albo spacerem po okolicznych miejscowościach Pomorza Zachodniego. To dobry pomysł na letni dzień, gdy chce się odpocząć od plaży i wejść w świat, który działa na na wszystkie zmysły.

10. Kraina Wygasłych Wulkanów
Nazwa brzmi jak tytuł filmu przygodowego, ale określa realne miejsce: fragment Pogórza Kaczawskiego w Sudetach Zachodnich, gdzie 20-30 milionów lat temu aktywność wulkaniczna ukształtowała krajobraz. Dziś nie zobaczymy tu dymiących kraterów, ale krajobraz wciąż zdradza wulkaniczną przeszłość: są bazaltowe wzgórza, skalne słupy i ciemne skały, które powstały z dawnej lawy. Region objęto Globalną Siecią Geoparków UNESCO – jednym z trzech Światowych Geoparków UNESCO w Polsce.
Jednym z miejsc, które najlepiej pokazują wulkaniczną przeszłość regionu, jest Wilcza Góra koło Złotoryi. W dawnym kamieniołomie odsłoniły się bazaltowe słupy: regularne, sześciokątne formy powstałe z powoli stygnącej lawy. Kto widział zdjęcia irlandzkiej Grobli Olbrzyma, szybko złapie skojarzenie, choć tutaj wszystko dzieje się w bardziej kameralnej skali. Do planu warto dopisać także Ostrzycę Proboszczowicką, samotny stożek dawnego wulkanu oraz okolice Myśliborza z Wąwozem Myśliborskim, dobrym miejscem na spacer wśród zieleni i skał. Latem region najlepiej zwiedzać pieszo lub rowerem. Geopark przygotował kilka oznakowanych ścieżek edukacyjnych, przy których ustawiono tablice z informacjami geologicznymi. Wybrane trasy można łączyć w dłuższe pętle, zależnie od czasu i kondycji. Dla mniej ambitnych wystarczy wycieczka na Wilczą Górę (30 minut z parkingu) lub spacer wokół Ostrzycy (pętla około 5 kilometrów).
Region ma dobrze rozwiniętą bazę turystyczną: hotele i pensjonaty w Złotoryi, agroturystyki na wsiach, noclegi w miejscowościach regionu. Dojazd z Wrocławia zajmuje niewiele ponad godzinę (trasa przez Legnicę), z Jeleniej Góry – około 45 minut. Kraina Wygasłych Wulkanów to propozycja dla osób szukających niestandardowej destynacji – geologicznej ciekawostki połączonej z aktywnością na świeżym powietrzu.

Lato w Polsce nie musi mieć jednego scenariusza. Może prowadzić przez górskie twierdze, ogrody pachnące ziołami, dawne tory kolejowe, skanseny, drewniane świątynie i miejsca, w których prehistoria staje się rodzinną atrakcją. Certyfikaty POT pomagają wybrać adresy, które są sprawdzone i dobrze przygotowane na wizytę. Dalej wystarczy już tylko zdecydować, czy tym razem wygra historia, natura, czy aktywny wypoczynek. Jedno jest pewnie – dobra zabawa dla wszystkich gwarantowana!