Archeoturystyka to coraz bardziej lubiana forma spędzania wolnego czasu. Największą ilość osób przyciągają festyny rycersko-archeologiczne, które zwykle odbywają się na terenie dawnych grodzisk. Polska nie jest archeologiczna pustynią. Według badaczy na jej terenie znajduje się kilka tysięcy stanowisk archeologicznych. Najczęściej są to osady i grodziska wczesnośredniowieczne, ale także i wcześniejsze, jak chociażby łużycki Biskupin.

Biskupin to wizytówka polskiej archeologii. Osadę odkrył w latach 20. XX wieku miejscowy nauczyciel historii, który zainteresował się palami wystającymi z dna Jeziora Biskupińskiego. Szybko okazało się, że to pozostałości zbudowanej z drewna osady, zamieszkałej przez przedstawicieli kultury łużyckiej (VIII-VII w. p.n.e.). Długi czas uważano, że założycielami osady byli Słowianie, ponieważ jednak przybyli oni na tereny Polski co najmniej 1000 lat po upadku Biskupina, teorię tą należy włożyć między bajki. Dziś w Biskupinie znajduje się największy skansen archeologiczny w Polsce. Zrekonstruowano tu nie tylko fragment osady warownej, ale stworzono też instytucję, zajmującą się archeologią doświadczalną. Podczas corocznego festynu archeologicznego, na którym można na własne oczy zobaczyć jak wyglądało życie codzienne starożytnych mieszkańców osady.

„Pobawić się w przeszłość” można również na Wolinie. Na wyspie, na terenie skandynawskiej faktorii handlowej, można spotkać wojów wikińskich i słowiańskich, którzy toczą między sobą groźnie wyglądające walki. Bardzo ciekawe spotkania z „epoką kamienia” organizowane są w osadzie neolitycznej w Krzemionkach Opatowskich, gdzie po zwiedzeniu prehistorycznych kopalni krzemienia można polepić garnki, posłuchać rad wróża i upiec podpłomyki.

Zabawy archeologiczne są organizowane również w skansenach. W Będkowicach koło Sobótki odbywają się też spotkania odradzającego się ostatnio ruchu neopogańskiego. Przy odrobinie szczęścia, można tu obejrzeć nie tylko kilka chat, bramę wjazdową i ostrokół, ale też „prawdziwe” słowiańskie postrzyżyny.